TopModel Fantasy

Część 1    Część 2    Część 3    Część 4

To mój drugi model, niezwykłym zbiegiem okoliczności nazywający się tak samo jak pierwszy. Model kupiłem w internetowym sklepie NASTIK, 27 lutego miałem go już w rękach, niestety specyfika uprawiania modelarstwa przeze mnie jest taka, że mam na to czas w piątek wieczór, sobotę i niedzielę, gdyż tylko wtedy jestem u siebie w domu, gdzie urządziłem 'tajną modelarnię'. Pierwszym zadaniem było przewiezienie tego modelu do domu, była to trzyetapowa podróż - rowerem 2 km, pociągiem 122 km i znów 7 km na rowerze. Wiezienie tak dużego pudła na rowerze (przypięte do plecaka) nie sprawiło mi kłopotów. Tak więc 2 marca model był już w domu, zestaw wygląda oto tak:

Widoczne na pierwszym zdjęciu: aparatura i pies nie wchodzą w skład zestawu, zaś drugie zdjęcie przedstawia obydwa moje modele.

W weekend 2-3 marca nie zrobiłem praktycznie nic, czas ten poświęciłem dokładnemu obejrzeniu modelu, instrukcji dostarczonej przez producenta i przemyśleniach jak to wszystko poskładać do kupy. Na moje oko (jestem raczej mało doświadczonym modelarzem) model jest wykonany bardzo dobrze, kadłub idealnie prosty, płaty bez zwichrzeń, pokrycie balsą nienaganne, miejsca łączenia desek balsowych pokrycia niewyczuwalne. Jedynie statecznik poziomy wydał mi się masakrycznie ciężki. Ponieważ producent 'dał tu trochę dupy' postanowiłem pójść po jego myśli i nie oszczędzać każdego grama na ogonie, to znaczy wmontować serwa wysokości i kierunku w ogon (konfiguracja opisana w instrukcji: serwo steru wysokości w ogonie, serwo steru kierunku - w kadłubie).

W weekend 10-11 marca zrobiłem gniazdo na serwo steru wysokości oraz jego napęd. Zrobiłem to wszystko po swojemu, gdyż nie podobało mi się to, co producent wymyślił - napęd przez dźwignię kątową współpracującą z popychaczem pracującym na dziwnym kącie, tzn. nie przekazującym napędu liniowo a z drugiej zaś podłączenie do serwa przy pomocy snapu kulowego. Nie podobało mi się: nieliniowość ruchu steru wysokości, mała sztywność i umieszczenie serwa, uprościłem cały ten mechanizm eliminując wszystkie powyższe wady.

Weekend 17-18 marca to praca przy sterze kierunku. Nie podobało mi się jego zawieszenie - ster i statecznik zostały stworzone jako całość, następnie odcięto ster po prawej stronie kadłuba a zgina się to wszystko na pokryciu lewej strony steru. System prosty i pomysłowy, nie chciałem tutaj ingerować, ale producent tak to wszystko spasował, że do zalecanego 35 mm wychylenia steru w prawo brakowało 18 mm. Skoro pewna obróbka była nieunikniona odciąłem ster od statecznika i zrobiłem zawias z centralnym punktem obrotu.

Przymiarka napędu steru
kierunku - dobór punktów
zaczepienia popychaczy

Górny zawias - szprycha
i kawałek obrobionego
aluminium

Gniazdo steru wysokości,
być może trochę przerośnięte
ale co tam

Ster kierunku z pracowicie
wykonanym 'odszczelinieniem'

Szczeliny pozbyłem się
ze względów estetycznych

Wklejanie gniazda na serwo
steru kierunku

 

Część 1    Część 2    Część 3    Część 4