Luty, wspinając się na szczyt Śnieżnika.

To już, szczyt, a wygląda jakby to był biegun północny.

Wschodnie zbocze Śnieżnika, słońce trochę przygrzało i przytopiło wierzchnią warstwę śniegu. Ślady moje, nie yeti.

Chwila przerwy podczas wycieczki rowerowej na Śnieżnik.

Rewelacyjna, zimowa widoczność, doskonała panorama aż po Karkonosze.

Żmijowiec, drzewo pokryte szadzią.

Widok z wieży widokowej na Czarnej Górze, po prawej szczyt Śnieżnika.

Marzec, na chwilę spadło jeszcze trochę śniegu. W oddali Czarna Góra.

Gdzieś na zboczach Czarnej Góry.

I znów kolejny, niespodziewany atak zimy w marcu. Droga na przekaźnik na Czarnej Górze.

Na szczycie Czarnej Góry, na zdjęciu nie widać okrutnego zimna które wtedy panowało.

Pierwszy śnieg, jeszcze październik.

Śnieżna zamieć na Śnieżniku.

W drodze na Czarną Górę w piękny, kwietniowy dzień.

Koniec kwietnia a zima na Śnieżniku jeszcze trzyma.