Nad Igliczną

W niedzielę 24 czerwca była piękna letnia pogoda. Tydzień wcześniej udało mi się dość ciekawie polatać nad Igliczną, zdarzenie to jednak zostawiło we mnie uczucie niedosytu, gdyż stchórzyłem wtedy z ostrych, acz niezwykle ciekawych do latania warunków atmosferycznych. Tym razem postanowiłem wykorzystać pogodę i pójść (polecieć) na całość. Wystartowałem z dużej łąki poniżej "Złodziejskiej ścieżki" łączącej Marianówkę z Międzygórzem, mniej więcej w jej połowie i i w bezpośrednim sąsiedztwie ambony. Zanim jeszcze wypuściłem model w powietrze zdawałem sobie sprawę, że w powietrzu będzie ciekawie. I było, co prawda nie można było powiedzieć że nosiło wszędzie, ale warunki termiczne były bardzo dobre.

Łąka u podnóża zbocza -
miejsce startu

Po lewej - mój dom
 

Byle by się tylko czepić komina
i wyjechać ponad szczyt

Przez pierwszych kilkanaście minut woziłem się na stosunkowo niskich wysokościach, lecz wreszcie gdzieś będąc hen hen daleko w kierunku Marianówki zaczepiłem się na jakieś sensowne noszenie i zrobiłem w nim 360 metrów wysokości, więcej wolałem nie ryzykować z racji bardzo dużej odległości modelu ode mnie. Wysokość tą wykorzystałem robiąc przelot wzdłuż zbocza fotografując sanktuarium Marii Śnieżnej.

Potem było już tylko lepiej, w potężnym noszeniu osiągnąłem wysokość 670 metrów, na więcej nie pozwoliły mi nerwy. W każdym razie uzyskałem w ten sposób kolekcję dość ciekawych zdjęć

Widok na Marianówkę
i górny Idzików

Po prawej stronie - Czarna Góra
 

Szczyt Iglicznej, po prawej droga
prowadząca do kościoła

Po lewej zbocze Jaworkowskie
i sam Jaworek

Nie wytrzymałem nerwowo i dałem nogę ze średnim opadaniem 15 m/s. Całe szczęście model się nie rozpadł, ja zaś zacząłem eksplorację przedpola na niskich wysokościach. W zasadzie spenetrowałem obszar w promieniu kilometra ode mnie zapuszczając się tu i tam, między innymi udało mi się nadlecieć nad mój dom. Potem daleko prze sobą zacząłem krążyć w bardzo słabiutkim noszeniu, w zasadzie udawało mi się tylko utrzymywać uzyskaną wcześniej wysokość. Była to ciężka i mordercza walka o każdy metr, trwało to 15 minut po czym moja wytrwałość została nagrodzona bardzo silnym kominem, dzięki któremu Fantazja po raz kolejny górowała nad szczytem Iglicznej.

Moje ulubione zbocze przy
drodze do Jaworka

Sanktuarium raz jeszcze
 

A ja gdzieś tam w dole na łące
 

Marianówka i Idzików, moje
kolejne ulubione zbocza

Po przeszło godzinie emocjonującego latania wylądowałem i szczęśliwy wróciłem do domu

Profil wysokościowy lotu