Śnieżnik atak - wyprawa 'z buta' na szczyt Śnieżnika

Prognoza na sobotę zapowiadała taką sobie pogodę z wschodnim kierunkiem wiatru. Rozważywszy wiele alternatyw spędzenia tego dnia wybrałem pieszą wycieczkę na szczyt Śnieżnika z zamiarem polatania Fantazją na jego wschodnim zboczu, przy okazji robiąc zdjęcia, zarówno z ziemi jak i z powietrza. Całą godzinę zajęło mi spakowanie wszystkich gratów i wyjście z domu, nie wspominając o zaczętej poprzedniego dnia i trwającej całą noc akcji ładowania akumulatorów do wszystkich gratów które ze sobą zabrałem: pakietu do nadajnika, pakietu zasilającego model, akumulatorów do aparatu i jeszcze mp3 playera. Wyszedłem o 10 rano z domu i czerwonym szlakiem doszedłem do schroniska na Śnieżniku, co zajęło mi trochę ponad dwie godziny. Koło schroniska byłem już pewien, że ze względu na siłę wiatru i bardzo słabą widoczność nie uda mi się polatać modelem. Zaraz jak tylko minąłem budynek schroniska z kierunku Kletna wyległa kilkudziesięcioosobowa wycieczka i zaczęła mnie gonić. Akurat mi przyszło tego dnia wydeptać przejście na szczyt, było to trochę męczące, ale widoki rekompensowały wszystkie trudy tej wspinaczki. Po raz kolejny miałem przyjemność oglądać księżycowy krajobraz - wiatr wyrzeźbił w śniegu-lodzie niezwykłe kształty i przyprószył śnieg szaro-żółtym opadem. Pierwszy raz w życiu miałem okazję oglądać takie widoki i mam nadzieję że nie po raz ostatni. Czym bliżej szczytu tym ciekawiej dla oka, jednocześnie mniej ciekawie dla mojego bagażu - wiatr osiągał 20 m/s i wystający z plecaka ogon Fantazji przejmował na siebie jego siłę tak, że zacząłem mieć obawy o jego wytrzymałość. Na szczycie widoczność wynosiła około 100 metrów, spędziłem tam kilka minut i sturlałem się na dół. Schodząc w dół mijałem mnóstwo ludzi prących pod górę, ciekawe jaka to siła ich tam ciągnęła ? Moja powrotna trasa do domu przebiegała za zaporą wodną, miałem zamiar polatać tam chwilkę modelem, jednak nie odważyłem się na to gdyż bardzo wychłodzony akumulator napędowy nie zapewnił by bezpiecznej prędkości wznoszenia w tak bardzo turbulentnych warunkach jakie tam występowały. Uwaga do zdjęć, po zgraniu z aparatu zostały obrobione w następujący sposób: zwiększenie kontrastu poprzez rozciągnięcie histogramu oraz odszumienie programem Noise Ninja. Efekt końcowy może sprawiać wrażenie sztucznego, ale gwarantuję, że właśnie tak wyglądała rzeczywistość tego dnia...