Niedzielna wycieczka

Wiosenna pogoda zachęcała do ruszenia tyłka, prognoza wskazywała na wiatr wschodni, zawierzyłem jej, spakowałem graty, wsiadłem na rower i powolutku pokręciłem w kierunku Gniewoszowa. Pogoda fantastyczna, temperatura optymalna, jazda wprost fantastyczna. Nawet wspinaczka pod Gniewoszów nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Za Gniewoszowem droga biegnie prawie po szczycie zbocza, jest tu doskonała ekspozycja widokowa a także, co zamierzałem wykorzystać, doskonałe miejsce do latania na wschodnim wietrze.

Przed Gniewoszowem, ruiny
zamku Szczerba

Nad Gniewoszowem, punkt
widokowy

Dojechawszy na miejsce poświęciłem kilkanaście minut na obserwację warunków panujących na zboczu. Co jakiś czas przychodziły silne podmuchy podrywając ptaki do lotu. Zapowiadało się fajne latanie. Wystartowałem od razu w noszenie, potrzebowałem kilka minut żeby połapać się co i jak, w końcu zacząłem krążyć i wyjechałem wysoko, bardzo wysoko. Wyżej obszar noszeń zdawał się nie mieć końca, zwiedziłem w ten sposób całe dostępne mi zbocze, pokręciłem trochę akrobacji i po 40 minutach wylądowałem. Tuż przed lądowaniem zauważyłem lecącego równolegle do drogi dużego ptaka, nie jestem specem, ale dałbym głowę że to bocian. Rzuciłem się za nim w pogoń, niestety bezskutecznie - nie udało mi się go sfotografować.

Chwilę po starcie, za mną
jakiś gang na motorach

W dole męka pod Gniewoszów
w całej okazałości

W dole wieś Poręba
 

Wsie Poręba i Ponikwa
 

Łąki nad Gniewoszowem,
miejsce lotów na paralotniach

 Następnie kontynuowałem wycieczkę po trasie przełęcz nad Porębą, Spalona, Bystrzyca Kłodzka, Wilkanów. Na wycieczkę zapomniałem zaopatrzyć się w cokolwiek do picia, dlatego ostatnie kilometry pokonałem ostatkiem sił. Podsumowując, warto było !

 

Wrocław 25.04.2007