Wzloty wszelakiego rodzaju

W niedzielę wybrałem się na wycieczkę rowerową przez Jawornicę, Jodłów, Trójmorski Wierch, Potoczek, Międzylesie z powrotem do domu. Posiadałem tylko pokładowy aparat Fantazji, dlatego niewiele zdjęć zrobiłem z tej dość długiej i ciekawej wycieczki. Do latania rozłożyłem się nad wsią Potoczek, w miejscu raczej kiepsko się do tego nadającym pod względem kierunku wiatru, jednak gwarantującym bezpieczne lądowanie (dużo łąk). Liczyłem na dobrą termikę i się przeliczyłem :( Termika co prawda była, ale wyżej i dla dobrych pilotów. Nade mną kręciło się dużo czeskich szybowców, jeden chodził naprawdę nisko i rzuciłem się za nim w pogoń. Udało mi się z nim wykonać dwa-trzy kółka nim czech ostatecznie odleciał w siną dal. Podchodząc do lądowania zauważyłem krążącego niedaleko ptaka, poleciałem w to miejsce, noszenie istotnie było, jednak ptak momentalnie mnie wymanewrował a ja zostałem z niczym. W tym dniu wylatałem łącznie nieco ponad godzinę.

W lewym rogu przy lesie jest
źródło Nysy Kłodzkiej

Wieś Potoczek, jej
górna część

Trójmorski Wierch a za
nim czeski Śwniniak

Droga na Jodłów, w oddali
szczyt Iglicznej

Potoczek raz jeszcze, bo ładny
 

Miejsce skąd latałem - kępa
brzóz po lewej

Dzień później udało mi się wyskoczyć z rana na spacer z psem i Fantazją. Wiało z południa, tym razem postanowiłem zaufać moim umiejętnością utrzymywania się w powietrzu i poszedłem latać na równy teren poniżej drogi do Jaworka. Termika jakaś była, niestety silny wiatr zdmuchiwał ją i w dolnych partiach trudno było cokolwiek zdziałać, nie tylko mi, ptakom także średnio się wiodło. Ostatecznie latałem wykorzystując noszenia od ściany lasu - latanie dość emocjonujące, wręcz niewiarygodne. Pod koniec, stwierdziwszy odchyłkę z zachodu poleciałem daleko w kierunku Jaworka i latałem na noszeniach żaglowych od "Kocurów". Wylądowałem po 40 minutach, ku uciesze zdyszanego, ale szczęśliwego pieska.