Nad Wilkanowem

W sobotę 2 czerwca zaplanowałem lot testowy ze świeżo nabytym wariometrem SkyAssistant, niestety odbiornik nie doszedł na czas, więc musiałem zadowolić się tylko logiem z tego lotu.

Gdy wieje z północy, wtedy można wykonywać długie loty na zboczach wsi Wilkanów, która jest drugą pod względem długości wsią w polce. Zbocze jest łagodne i niskie, lecz przy silniejszym wietrze (ok 7 m/s) nosi już w zasadzie wszędzie, zaś samo zbocze rozciąga się na dystansie około 8 kilometrów. Na razie udało mi się oblatać połowę tego dystansu, oczywiście mam zamiar dolecieć do końca. Najciekawsze jest, że po przeciwnej stronie wsi jest analogiczne zbocze na kierunek południowy. Poza SkyAssistantem na pokładzie Fantazji znajdował się także aparat fotograficzny. Było pochmurno i mokro, gdy doszedłem na miejsce startu miałem już mokro w butach i mokre spodnie prawie do pasa. Przed wyjściem z domu okazało się, że nie mam żadnych wodoodpornych butów, udało mi się znaleźć na strychu moje stare wojskowe buty, niestety w lewym odkleiła się podeszwa, lecz moja determinacja latania w tym dniu była wielka, że na szybkiego skleiłem podeszwę z butem obklejając go taśmą zbrojoną włóknem szklanym. Po 10 minutach marszu na miejsce startu złożyłem model i wypuściłem go w powietrze, warunki okazały się być znośne, lecz moim priorytetem tego dnia było zawędrowanie co najmniej do cmentarza w Wilkanowie, dlatego po drodze wielokrotnie korzystałem z napędu aby oszczędzić czasu na pracowitym żebraniu za każdym metrem, bądź też żeby mieć lepszą widoczność modelu kiedy przechodziłem za drzewami lub krzakami.

Chwilę po starcie, daleki wypad
w prawo w celu nabrania wysokości

Miejsce startu do polana
po prawej stronie

Tutaj oblatywałem dużą Fantazję
po kraksie z pierwszego lotu

Warunki naziemne były fatalne - przedzieranie się przez prawie metrowej wysokości trawy, jeżyny, druty kolczaste i rowy albo przez zboża. Całe szczęście w zbożu były ślady traktorów, lecz nie zawsze prowadziły one w kierunku, który był by dla mnie odpowiedni. W ten sposób pokonywałem kolejne metry trzymając Fantazję kilkaset metrów przed sobą.

Coraz bardziej oddalam się...
 

... od miejsca startu
 

Krytyczny punkt - zaorane pole
tutaj zbocze się zakrzywia

 Mijając zaorane pole dotarłem do najtrudniejszego miejsca, tym razem była to moja czwarta próba pokonania tego odcinka, pozostałem trzy razy zakończyły się lądowaniem w tych okolicach. Nabrałem trochę wysokości na silniku, następnie poleciałem daleko do przodu, zaś sam pobiegłem za modelem najszybciej jak tylko się dało. W ten sposób pokonałem ten 500 metrowy odcinek i dotarłem do centrum Wilkanowa. Postanowiłem że tutaj zakończę lot, gdyż byłem już dokumentnie przemoczony, przetarły się taśmy i podeszwa od buta ponownie się odkleiła. Wykonałem jeszcze daleki wypad nad wieś, porobiłem kilka zdjęć i wylądowałem kilka metrów ode mnie w zbożu.

Wilkanów, kościół i plebania

Powyżej kościoła

Centrum

Pałac w Wilkanowie - tragedia

Centrum i nowe gimnazjum

Na podejściu do lądowania

Najciekawsze jest zdjęcie pałacu w Wilkanowie - zawalone są wszystkie stropy aż do fundamentu. Pałac ten po wojnie był w stanie idealnym, pięknie urządzony i wyposażony, miał tego pecha, że leżał zbyt blisko kościoła i nikt go nie chciał oprócz kościoła, ówczesne władze komunistyczne stwierdziły, że lepiej będzie aby został splądrowany, zniszczony i znikł z powierzchni ziemi niż 'wpadł w ręce klechów' - po prostu płakać się chce widząc obecny stan.

Lot trwał godzinę, powrót do domu nieco szybciej - 40 minut. Analiza logu dostarcza ciekawych informacji, po pierwsze widać, że pilot niespecjalnie poświęcał się pilotażowi, gdyż na powiększeniu wyraźnie widać okresowe opadania  powodowane ostrymi zakrętami na lotkach i późniejszymi górkami, a po drugie że nieźle topił wysokość, którą odzyskiwał przez kilkukrotne włączanie silnika, choć w domu okazało się, że z pakietu ubyło 1000 mAh, na tylu to się lata 15 minut w bezwietrznych warunkach a nie godzinę. Widać też możliwości napędu - wznoszenie na poziomie 8 m/s (ciąg statyczny jest porównywalny z masą modelu). Są też pewne zakłócenia PPM skorelowane z pracą silnika, szczególnie pod koniec lotu, kiedy model był daleko a ja stałem przy dwóch  liniach WN. Wariometr w modelu leżał zgodnie z zasadą 'jak najdalej od odbiornika', co zaowocowało poprowadzeniem anteny przy aparacie. Okazało się, że spowodowało to widoczne zakłócenia zdjęć w formie delikatnej i regularnej siatki, myślę że dało by się je odfiltrować w dziedzinie częstotliwości, obserwując widmo obrazu i ręcznie tworząc filtr wycinający tą siatkę, niestety w tej chwili nie odpowiadam odpowiedniego do tego narzędzia (może ktoś zna takie?)

Zapis logu w formie graficznej


 

Powiększony fragment przedstawiający zakłócenia obrazu od nadajnika

Droga powrotna do domu
 


Zapis logu można pobrać stąd