Co tam w styczniu słychać ?

Jak zwykle wiele zdarzeń miało miejsce, mniej więcej wyglądało to w ten sposób:

Z cyklu "Prawdziwi górale żywcem połykają muchy w locie"

Wrocław

We Wrocławiu spędzam kupę czasu, generalnie jest fajnie, lecz tęsknię za przyrodą w swojej czystej postaci, zduszonej tu w mieście do form drzewiasto-trawiastych. Mimo wszystko uważam, że jest dobrze i będzie lepiej.

W pracy, tu akurat przy najbardziej
wypasionej konfiguracji sprzętu.

Potem do domu, zjeść i zająć
się czymś wieczorem.

Nie sposób nie wspomnieć o
cotygodniowych podróżach pociągiem.

Moje

Moja piwnica, jestem z niej i
z jej wyposażenia bardzo dumny!

Moja latarnia pod domem, nigdy nie świeci,
gdyby zaczęła poczułbym się nieswojo.

Mój autoportret. W razie spotkania
tego osobnika w lesie nie trzeba uciekać.

Architektura

Kościółek w Międzygórzu. Solidna
murowana budowla.

Igliczna, z wnętrza wyganiają tych
z aparatami wyzywając od złodziei.

"Słowik", wspaniały dom wypoczynkowy
przeszło dziesięć lat po powodzi.

Wnętrze "Słowika". Strach się bać.
 

Wokół domu

Taka mała rzeczka ... czasami potrafi
jednak narozrabiać.

Za rok nie będzie nawet śladu
po tym bałaganie

W nocy

W mocy życie zamiera...

... tylko dym lekko unosi się

w nocy idzie się na piwo!

W oczekiwaniu na piwo...

.. długo oczekiwane piwo

W przerwie między piciem piwa

Tak działa piwo